Ledwie MPK ponownie uruchomiło mijankę na ul. Przyjaźni, a pasażerowie już mówią o chaosie, opóźnieniach i kompletnym rozjechaniu się rozkładów jazdy. Poniedziałkowy poranek na Klecinie dla wielu mieszkańców oznaczał jedno: nerwy, niepewność i nerwowe zerkanie na zegarek. Tramwaje linii 7 i 17 kursowały z dużymi opóźnieniami, a komunikacja miejska znów znalazła się pod ostrzałem krytyki.
Przeczytaj również: 12. Nocny Wrocław Półmaraton wraca w czerwcu 2026
„Totolotek zamiast rozkładu jazdy”
Już od wczesnych godzin porannych do redakcji zaczęły napływać sygnały od pasażerów. Złość i frustracja przebijały się w niemal każdym komentarzu.
„Przyjaźni jak zwykle ostatnie miesiące. Tramwaje jeżdżą jak chcą, nie wiem po co rozkład jazdy. No totolotek” – pisał pan Janusz.
Inni ostrzegali przed narastającymi problemami. „Mijanka nie daje rady. Możliwe duże opóźnienia na liniach” – alarmował pan Michał.
Dla mieszkańców południowych osiedli Wrocławia to deja vu. Mijanka, która miała usprawnić ruch i być rozwiązaniem tymczasowych problemów, znów stała się symbolem komunikacyjnych kłopotów.
MPK: to nie mijanka, to pogoda
Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne odpiera zarzuty i przekonuje, że przyczyna porannych opóźnień leży gdzie indziej. Według MPK ruch tramwajowy nie został wstrzymany, a sytuacja jest pod kontrolą.
„Niektóre pojazdy linii 7 i 17 mają opóźnienia, ale są one równomiernie rozprowadzone po Wrocławiu. Nie mamy do czynienia z zatrzymaniem ruchu” – tłumaczy Daniel Misiek z MPK Wrocław.
Jak dodaje, problemem mają być warunki atmosferyczne. Szadź i trudna sytuacja na drogach spowolniły ruch samochodowy, co pośrednio wpłynęło również na komunikację miejską. W ocenie MPK mijanka na Przyjaźni działa poprawnie i nie jest źródłem obecnych utrudnień.
Niebezpieczna przeszłość wciąż w pamięci pasażerów
Trudno się jednak dziwić, że pasażerowie reagują nerwowo. Zaledwie kilka tygodni temu, tuż po zakończeniu prac, na tej samej mijance doszło do bardzo groźnych sytuacji. Tramwaje dwukrotnie w ciągu jednego dnia wjechały na siebie „na czołówkę”, jadąc po jednym torze.
Wówczas MPK tłumaczyło wszystko awarią sygnalizacji świetlnej. Szybko okazało się jednak, że problem jest poważniejszy, a mijanka wymaga ponownych testów. Te zakończyły się dopiero w miniony weekend. Przewoźnik zapewniał, że nie wykazały żadnych nieprawidłowości i w poniedziałek, 15 grudnia, obiekt ponownie oddano do użytku.
Chcesz zadbać o stan swojego uzębienia? Dzięki usługom dentysta Wrocław jest to możliwe! Sprawdź: implanty Wrocław
Zaufanie pasażerów na granicy
Dla wielu wrocławian zapewnienia MPK brzmią dziś mało przekonująco. Gdy komunikacja miejska po raz kolejny zawodzi, a opóźnienia stają się codziennością, trudno oddzielić wpływ pogody od problemów infrastrukturalnych.
Jedno jest pewne: mijanka na ul. Przyjaźni znów budzi emocje i zamiast uspokajać sytuację, ponownie stała się punktem zapalnym. Pasażerowie oczekują nie tylko wyjaśnień, ale przede wszystkim stabilności, przewidywalności i poczucia bezpieczeństwa. Bo poranny dojazd do pracy czy szkoły nie powinien być loterią.
