Niepozorna hala laboratoryjna we Wrocławiu staje się dziś jednym z punktów, od których zależy przyszłość światowych wyświetlaczy. To właśnie tutaj QNA Technology rozwija nanomateriał, który może zdefiniować kolejną generację ekranów – od telewizorów i monitorów po zaawansowane okulary rozszerzonej rzeczywistości. Spółka właśnie pozyskała 12,5 mln zł, by przyspieszyć moment, w którym naukowy przełom stanie się rynkowym standardem.

Przeczytaj również: Kamienice, które zaczęły oddychać. Unijne wsparcie realnie zmienia codzienność mieszkańców Wrocławia

Przełom zapisany w nanoskali

QNA Technology pracuje nad tym, co jeszcze niedawno pozostawało w sferze badań akademickich. Niebieskie kropki kwantowe, czyli nanokrystaliczne półprzewodniki emitujące światło, są jednym z najbardziej pożądanych, a jednocześnie najtrudniejszych do uzyskania elementów nowoczesnych wyświetlaczy. Bez stabilnego i wydajnego źródła niebieskiego światła nie ma mowy o dalszym rozwoju technologii QLED czy rozwiązań AR.

Wrocławska spółka opracowała unikalną metodę syntezy kropek kwantowych w cieczy, co w praktyce oznacza możliwość „drukowania” półprzewodników. To rozwiązanie nie tylko technologicznie zaawansowane, ale też potencjalnie rewolucyjne kosztowo i produkcyjnie. Dzięki niemu możliwe jest skalowanie produkcji w sposób, który do tej pory był poza zasięgiem większości firm.

12,5 mln zł na przyspieszenie

Zakończona właśnie emisja akcji przyniosła QNA Technology 12,5 mln zł nowego kapitału. Środki te zostaną przeznaczone na rozwój kluczowego produktu towarzyszącego kropkom kwantowym – warstwy tlenku cynku z magnezem, kompatybilnej z technologią spółki.

To element, który może przesądzić o tempie komercjalizacji. Nowa warstwa umożliwia wdrażanie kropek kwantowych także przez producentów mniej zaawansowanych technologicznie, obniżając barierę wejścia i koszty adaptacji. W praktyce oznacza to szerszy rynek, krótszą drogę do klienta i większą odporność biznesu na wahania koniunktury.

Od laboratoriów do setek tysięcy ekranów

Rok 2025 był dla QNA Technology momentem symbolicznego przejścia z fazy badań do realnej produkcji. Uruchomiona pilotażowa linia produkcyjna osiągnęła wydajność pozwalającą na wytwarzanie materiału dla setek tysięcy 55-calowych ekranów rocznie. To poziom, który lokuje wrocławską spółkę w ścisłej światowej czołówce firm rozwijających kropki kwantowe.

Choć skala przychodów pozostaje jeszcze niewielka, nie jest to zaskoczeniem w branży głębokich technologii. Wysokie koszty badań, długie cykle wdrożeniowe i wymagający klienci sprawiają, że droga do masowego rynku jest długa. Jednakże QNA świadomie ją przechodzi, stawiając na jakość, własność intelektualną i partnerskie relacje z globalnymi graczami.

Chcesz zadbać o stan swojego uzębienia? Dzięki usługom dentysta Wrocław jest to możliwe! Sprawdź: implanty Wrocław

Ambicje wykraczające poza elektronikę

Wyświetlacze to dopiero początek. Spółka zapowiada rozszerzenie portfolio o nanomateriały dla sektora biomedycznego i fotonicznego. To obszary, w których precyzja na poziomie nanometrów decyduje o skuteczności diagnostyki, terapii czy przesyłu informacji.

Strategia QNA Technology zakłada budowę pozycji dostawcy pierwszego wyboru dla firm poszukujących wysoko wyspecjalizowanych materiałów. Nie chodzi już tylko o jeden produkt, ale o kompetencję, która pozwala tworzyć kolejne generacje rozwiązań i eksplorować nowe rynki zanim staną się oczywistym celem konkurencji.

Wrocław jako punkt na globalnej mapie innowacji

Dziś QNA Technology zatrudnia około 30 osób – głównie inżynierów i doktorów nauk technicznych. Zespół niewielki, ale działający na styku nauki i przemysłu, tam gdzie rodzą się technologie zmieniające całe branże. Kluczowe rynki spółki to Azja i Stany Zjednoczone, jednak w planach jest wyraźne wzmocnienie obecności w Europie, również w kontekście przyszłej produkcji.

Historia QNA Technology pokazuje, że innowacje o globalnym znaczeniu nie muszą powstawać w Dolinie Krzemowej. Czasem rodzą się we Wrocławiu – w laboratoriach, w których cierpliwość, nauka i wizja spotykają się z odwagą do komercjalizacji. I właśnie wtedy nanoskala zaczyna mieć bardzo realny, makroekonomiczny wymiar.