Wrocław podjął decyzję, która dla jednych jest długo wyczekiwanym krokiem w stronę spokoju i bezpieczeństwa, a dla innych symbolicznym końcem pewnej tradycji. Rada Miejska w czwartek przyjęła uchwałę wprowadzającą całoroczny, bezwzględny zakaz używania fajerwerków, petard, rac i ogni sztucznych. Zakaz ma obowiązywać nie tylko w przestrzeni publicznej, ale także na terenach prywatnych – wszędzie tam, gdzie pirotechnika powoduje hałas, emisję substancji lub inne oddziaływania wykraczające poza granice nieruchomości.
To jedna z najbardziej restrykcyjnych decyzji tego typu w Polsce i jednocześnie wyraźny sygnał, że miasto chce zmienić sposób myślenia o świętowaniu, rozrywce i odpowiedzialności za wspólną przestrzeń.
Przeczytaj również: Wysoko nad miastem. Zaglądamy do wnętrza Quorum Tower
Polityczna zgoda ponad podziałami
Pomysł wyszedł od współrządzącej Wrocławiem Lewicy, ale szybko okazało się, że temat przekracza klasyczne linie podziału. Uchwałę poparli także radni Koalicji Obywatelskiej oraz opozycyjnego klubu Naprawmy Przyszłość. Za wprowadzeniem zakazu zagłosowało 27 radnych, przeciw było 8.
To rzadki moment, w którym w jednej sali spotkały się różne wrażliwości: troska o dobrostan zwierząt, argumenty zdrowotne, kwestie bezpieczeństwa oraz potrzeba ograniczenia uciążliwego hałasu, który dla wielu mieszkańców jest realnym problemem, a nie jedynie chwilową niedogodnością.
Kiedy zakaz zacznie obowiązywać?
Nowe przepisy nie wejdą w życie natychmiast. Zgodnie z procedurą zaczną obowiązywać dwa tygodnie po ogłoszeniu uchwały w Dzienniku Urzędowym Województwa Dolnośląskiego. W praktyce oznacza to przełom lutego i marca. Jest jednak jedno istotne zastrzeżenie: wszystko zależy od decyzji wojewody.
I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwe napięcie wokół uchwały.
Obawiasz się, że prostowanie zębów jest długie i niekomfortowe? Nowoczesne technologie i dyskretny aparat ortodontyczny Wrocław zmieniają to podejście! Umów się na konsultację. Nasz ortodonta Wrocław chętnie przedstawi Ci opcje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.
Wojewoda może powiedzieć „nie”
Historia pokazuje, że podobne zakazy często kończyły się na biurkach prawników urzędu wojewódzkiego. Zaledwie tydzień wcześniej wojewoda dolnośląska Anna Żabska unieważniła uchwałę przyjętą przez Szklarską Porębę. Argumentacja była jednoznaczna: radni nie wykazali istnienia nagłego, lokalnego zagrożenia, które uzasadniałoby wprowadzenie tak daleko idących ograniczeń. Zdaniem wojewody problem fajerwerków ma charakter ogólnokrajowy, a nie lokalny.
To nie pierwszy raz, gdy tego typu inicjatywy spotykają się z oporem administracyjnym. W poprzednich latach wojewodowie Dolnego Śląska wielokrotnie kwestionowali podobne zakazy, uznając je za przekroczenie kompetencji samorządów.
Powracające argumenty sprzed lat
W 2000 roku ówczesny wojewoda dolnośląski Jarosław Obremski unieważnił uchwałę Rady Miasta Świeradowa-Zdroju zakazującą używania pirotechniki. W uzasadnieniu wskazywał, że radni nie przedstawili danych potwierdzających negatywny wpływ fajerwerków na zdrowie mieszkańców, turystów i kuracjuszy, ani analiz zagrożeń dla porządku publicznego. Podkreślał również, że istnieją materiały pirotechniczne o niskim stopniu zagrożenia, których obejmowanie całkowitym zakazem jest niezasadne.
Te same argumenty mogą dziś wrócić jak echo, choć społeczna wrażliwość wokół tematu jest zupełnie inna niż ćwierć wieku temu.
Krótka historia zakazów na Dolnym Śląsku
Dolny Śląsk zna już czasowe zakazy używania fajerwerków. Ostatni z nich obowiązywał między 21 a 30 grudnia 2013 roku oraz od 2 do 10 stycznia 2014 roku. Wprowadził go wojewoda Aleksander Marek Skorupa. Podobne ograniczenia pojawiały się także wcześniej, jednak kolejni wojewodowie z nich rezygnowali, nie decydując się na ponowne ogłaszanie zakazów.
Dzisiejsza decyzja Wrocławia idzie znacznie dalej. Nie dotyczy kilku dni w roku, ale całych dwunastu miesięcy. Nie ogranicza się do centrum miasta, lecz obejmuje wszystkie miejsca, w których huk i błyski wychodzą poza granice prywatnej działki.
Miasto na rozdrożu
Wrocław znalazł się w momencie przełomowym. Z jednej strony rośnie presja społeczna, by chronić zwierzęta, osoby wrażliwe na hałas, seniorów i dzieci. Z drugiej – istnieje realne ryzyko, że uchwała zostanie zakwestionowana i podzieli los wcześniejszych prób regulowania pirotechniki na poziomie lokalnym.
Jeśli jednak zakaz wejdzie w życie, będzie to jedna z najbardziej zdecydowanych zmian w miejskim krajobrazie dźwiękowym ostatnich lat. Cisza stanie się nową normą, a Wrocław może stać się punktem odniesienia dla innych miast w Polsce. Pytanie brzmi już nie tylko, czy fajerwerki znikną z nocnego nieba, ale czy samorządy rzeczywiście mają narzędzia, by na nowo zdefiniować, czym jest wspólne świętowanie w XXI wieku.
