Decyzja o przywróceniu przedwojennego napisu „Kaiser-Brücke” na Moście Grunwaldzkim wywołała ogólnopolską burzę. Jedni mówią o prowokacji, inni o niebezpiecznym flirtowaniu z niemiecką przeszłością miasta. Są też tacy, którzy widzą w tym długo oczekiwany gest uczciwości wobec historii. W samym centrum tej debaty znalazł się dolnośląski wojewódzki konserwator zabytków Daniel Gibski, który w rozmowie z redaktorem naczelnym portalu TuWroclaw.com, Arkadiuszem Franasem, stawia pytania niewygodne, ale fundamentalne: czym właściwie jest autentyczność zabytku i czy nazwy, do których przywykliśmy, rzeczywiście są wolne od ideologii? Spór o most.

Przeczytaj również: Sześć lat zmian. Jak TBS Wrocław przekształcił mapę mieszkaniową miasta

„Most Grunwaldzki też jest nazwą ideologiczną”

Jedno zdanie wypowiedziane przez konserwatora wybrzmiało szczególnie mocno. Daniel Gibski przypomniał, że nazwa Most Grunwaldzki została nadana w 1947 roku przez władze Polski Ludowej, wyłonione w sfałszowanych wyborach. Jak podkreślił, również ona była formą ideologicznego nacisku, próbą symbolicznego nadpisania historii miasta.

To stwierdzenie wywraca do góry nogami prosty podział na „dobre” i „złe” nazwy. Nagle okazuje się, że to, co dziś uznajemy za oczywiste i neutralne, także ma swoje polityczne i propagandowe korzenie. W tym sensie – jak zauważa konserwator – także nazwa Most Grunwaldzki może być postrzegana jako kontrowersyjna. Jeśli spojrzeć na nią bez emocji, a z perspektywy faktów historycznych.

Nie zmiana nazwy, lecz przywrócenie formy

Daniel Gibski konsekwentnie podkreśla, że nigdy nie chodziło o zmianę nazwy mostu. Decyzja dotyczy wyłącznie rewitalizacji zabytku i przywrócenia mu oryginalnego wyglądu sprzed wojny, w tym historycznego napisu „Kaiser-Brücke”, który był integralnym elementem architektury obiektu.

Dla konserwatora to kwestia zasad. Zabytku nie wolno deformować ani „poprawiać” zgodnie z aktualnymi potrzebami ideologicznymi czy politycznymi. Takie działania – jak przypomina – Polska już zna z powojennej historii i ich skutki są dziś powszechnie oceniane jako destrukcyjne.

Według Gibskiego obecny wygląd Mostu Grunwaldzkiego jest w dużej mierze efektem pospiesznych, prowizorycznych rozwiązań zastosowanych po wojnie. To wtedy obiekt został uproszczony, pozbawiony detali i symboli, które uznano za niewygodne. Zdaniem konserwatora właśnie to jest prawdziwym problemem – nie przywracanie historii, lecz jej wcześniejsze zubożenie.

Obawiasz się, że prostowanie zębów jest długie i niekomfortowe? Nowoczesne technologie i dyskretny aparat ortodontyczny Wrocław zmieniają to podejście! Umów się na konsultację. Nasz ortodonta Wrocław chętnie przedstawi Ci opcje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.

Historia Wrocławia, której nie da się wymazać

Wrocław jest miastem o wyjątkowo złożonej tożsamości. Niemiecka przeszłość, dramatyczna wymiana ludności po 1945 roku, powojenna odbudowa i ideologiczne ingerencje w przestrzeń miejską sprawiły, że każde działanie dotyczące zabytków natychmiast dotyka głębokich emocji.

Daniel Gibski nie ucieka od tej trudnej prawdy. Podkreśla, że próba ukrywania lub fałszowania historii jest drogą donikąd. Miasto takie jak Wrocław nie może udawać, że jego przeszłość zaczęła się w 1945 roku. Niemieckie napisy, detale architektoniczne czy dawne nazwy nie są manifestem politycznym, lecz świadectwem epoki, której nie da się wykreślić jednym ruchem ręki.

A co z pomnikami cesarzy?

Podczas rozmowy Arkadiusz Franas prowokacyjnie zapytał, czy konserwator rozważyłby odbudowę przedwojennego pomnika któregoś z cesarzy, na przykład Fryderyka Wielkiego na wrocławskim Rynku. Odpowiedź była wyważona i daleka od jednoznacznych deklaracji.

Daniel Gibski przyznał, że każdą taką propozycję należałoby rozpatrzyć indywidualnie, bez z góry przyjętych założeń. Nie oznacza to jednak automatycznego dążenia do przywracania wszystkich dawnych monumentów. Jak zaznaczył, nie widzi dziś społecznej potrzeby masowej rekonstrukcji cesarskich pomników. Kluczowe jest jedno: decyzje konserwatorskie powinny wynikać z rzetelnej analizy historycznej, a nie z lęku lub ideologicznych impulsów.

Spór o most jako lustro miejskiej tożsamości

Dyskusja wokół Mostu Grunwaldzkiego pokazuje coś więcej niż tylko spór o napis czy nazwę. To debata o tym, jak Wrocław chce opowiadać swoją historię – czy jako opowieść wygładzoną, selektywną i wygodną, czy jako narrację pełną pęknięć, trudnych faktów i niejednoznacznych symboli.

Decyzja o przywróceniu „Kaiser-Brücke” nie zamyka tej rozmowy. Przeciwnie – dopiero ją otwiera. Zmusza do refleksji nad tym, czym jest dziedzictwo miasta i czy jesteśmy gotowi patrzeć na nie bez filtrów, nawet jeśli bywa niewygodne.

Cała rozmowa z Danielem Gibskim w cyklu „Arkadiusz Franas – Pod prąd” dotyka także innych tematów związanych z niemieckimi śladami we Wrocławiu i współczesną rolą konserwatora zabytków. To opowieść nie tylko o moście, ale o mieście, które wciąż na nowo definiuje samo siebie.