Przez lata temat modernizacji autostrady A4 budził ogromne emocje. Dla jednych była to kwestia czysto techniczna, dla innych – sprawa jakości życia, przyszłości Wrocławia i całego regionu. Dziś wiadomo już jedno: kluczowy fragment autostrady nie zostanie poszerzony w bezpośrednim sąsiedztwie miasta. Zamiast tego powstanie nowa trasa, poprowadzona dalej na południe. To decyzja, którą dolnośląscy samorządowcy określają jako przełomową.
Przeczytaj również: Nowe autobusy ruszają w trasę. Wygoda, ekologia i bezpieczeństwo w aglomeracji wrocławskiej
Autostrada A4. Siedem lat nacisków i determinacji
Dolnośląscy samorządowcy od siedmiu lat przekonywali kolejne instytucje, że poszerzanie istniejącej A4 pod Wrocławiem to rozwiązanie krótkowzroczne i społecznie kosztowne. Pisali pisma, zgłaszali uwagi, uczestniczyli w konsultacjach i rozmowach na szczeblu centralnym. Przez długi czas ich argumenty pozostawały bez odpowiedzi.
– Siedem lat starań, wysyłania pism i zgłaszania postulatów. Warto było – podkreśla prezydent Wrocławia Jacek Sutryk, komentując decyzję o poprowadzeniu nowej autostrady w nowym śladzie, z dala od miasta.
To moment, w którym lokalny głos został wreszcie wysłuchany.
Autostrada, która przestała wystarczać
Modernizacja dolnośląskiego odcinka A4 była nieunikniona. Droga, która powstała dekady temu, od dawna nie radzi sobie z rosnącym ruchem. Codzienne korki, spowolnienia i wypadki stały się codziennością, zwłaszcza w rejonie Wrocławia. Zwiększenie przepustowości było koniecznością.
Na odcinku bliżej Legnicy decyzja o poszerzeniu autostrady do sześciu pasów nie budziła większych kontrowersji. Problem pojawiał się tam, gdzie A4 styka się bezpośrednio z Wrocławiem i jego dynamicznie rozwijającymi się przedmieściami. Tam stawka była znacznie wyższa.
Walka o nowy przebieg trasy
Samorządowcy od początku wskazywali, że autostrada w obecnym śladzie nie powinna przejmować całego ruchu tranzytowego. Ich wizja była jasna: stara A4 ma obsługiwać ruch lokalny i regionalny, natomiast pojazdy, które nie mają żadnego celu we Wrocławiu, powinny zostać skierowane na nową trasę, omijającą miasto.
Przez długi czas proponowane warianty nowego przebiegu były jednak problematyczne. Jak przypomina marszałek województwa dolnośląskiego Paweł Gancarz, w listopadzie 2023 roku zapadła decyzja o rozbudowie istniejącej autostrady, ponieważ alternatywy wydawały się nierealne. Nowe trasy miały przebiegać przez obszary chronione, przecinać gęsto zabudowane gminy lub opierać się na kosztownych, wielokilometrowych estakadach.
Dopiero kolejne dwa lata intensywnych prac i rozmów pozwoliły wypracować wariant, który zmienił wszystko.
Chcesz zadbać o stan swojego uzębienia? Dzięki usługom dentysta Wrocław jest to możliwe! Sprawdź: implanty Wrocław
Nowy ślad, nowe możliwości
Ostatecznie zapadła decyzja o poprowadzeniu nowej A4 na wysokości Wrocławia w nowym śladzie, najbardziej neutralnym pod względem środowiskowym i społecznym. To wariant najmniej kolizyjny, pozbawiony wad wcześniejszych propozycji.
Dla miasta oznacza to ogromną ulgę. Mniej ruchu tranzytowego, mniej hałasu, mniejsze zanieczyszczenie powietrza i większe bezpieczeństwo dla mieszkańców. Stara trasa przestanie być autostradą „przecinającą” aglomerację, a zacznie pełnić funkcję drogi regionalnej, lepiej dopasowanej do lokalnych potrzeb.
Decyzja, która zmienia przyszłość regionu
Nowa A4 poprowadzona z dala od Wrocławia to coś więcej niż inwestycja drogowa. To symbol zmiany podejścia do planowania infrastruktury, w którym głos samorządów i mieszkańców zaczyna mieć realne znaczenie. To także dowód, że długotrwała, konsekwentna presja może przynieść efekt – nawet jeśli trzeba na niego czekać latami.
Dla Dolnego Śląska to decyzja, która wyznacza nowy kierunek rozwoju. Dla Wrocławia – oddech, którego miasto bardzo potrzebowało.
