Codzienny poranny korek między Smolcem a Wrocławiem stał się częścią lokalnego krajobrazu. Wiadomo, że będzie, wiadomo, że potrwa i wiadomo, że trudno go ominąć. Teraz jednak kierowcy dostają kolejny test cierpliwości – rozpoczął się długo odkładany remont jezdni, który może jeszcze bardziej wydłużyć czas dojazdu do miasta.

Prace ruszyły w poniedziałek, 8 grudnia, tuż po porannym szczycie. Choć wybrano moment, który z pozoru miał złagodzić pierwsze utrudnienia, to rzeczywistość okazała się nieubłagana. Trasa, która codziennie dźwiga ciężar tysięcy samochodów, została zwężona o połowę. A to dopiero początek zmian.

Przeczytaj również: Publiczne przeprosiny i zakończenie sporu. Głośna sprawa posła Konfederacji i prezydenta Wrocławia dobiegła końca

Wąskie gardło na wjeździe do Wrocławia

Remont obejmuje odcinek od granicy Wrocławia ze Smolcem do ronda 11. Pułku Lotnictwa Myśliwskiego. To dokładnie ten fragment, który już w normalnych warunkach generował kilometrowe zatory. Decyzja o rozpoczęciu prac w grudniu nie była przypadkowa – stan jezdni na ul. Żwirki i Wigury Zachodniej oraz części ul. Chłopskiej od dawna wymagał pilnej interwencji.

Drogowcy muszą wymienić całą konstrukcję drogi: od podłoża, przez warstwy nośne, aż po nową nawierzchnię. Tego nie da się zrobić bez zajęcia połowy pasa ruchu. W pierwszym etapie wyłączono fragment prowadzący w stronę centrum Wrocławia.

Ruch wahadłowy i ręczne sterowanie. Korek stanie się rytuałem dnia codziennego

Wprowadzono ruch wahadłowy sterowany ręcznie przez pracowników uprawnionych do kierowania ruchem. To oznacza jedno: przejazd będzie jeszcze wolniejszy. Kierowcy z obu stron zostaną przepuszczani na zmianę, a w godzinach szczytu ten system wywoła jeszcze większe spowolnienia.

Prace prowadzone są na krótkich, 30–40-metrowych fragmentach, by stopniowo przesuwać się wzdłuż całego, około 180-metrowego odcinka. Za każdym takim przesunięciem zmieniać się będzie organizacja ruchu. Kierowcy muszą liczyć się z tym, że praktycznie każdego tygodnia czeka ich nowy układ znaków i kolejna porcja nerwów.

Remont konieczny, choć bolesny

Mieszkańcy Smolca i okolic dobrze wiedzą, że ta droga od dawna wymagała gruntownego remontu. Spękania, koleiny i degradacja konstrukcji jezdni sprawiły, że dalsze odkładanie prac groziłoby jej całkowitym zniszczeniem.

Koszt inwestycji to blisko 700 tysięcy złotych, a wykonawcą jest firma Zaberd. Zgodnie z podpisaną pod koniec października umową, prace potrwają około cztery miesiące – do końca lutego.

Choć perspektywa kolejnych tygodni korków nie napawa optymizmem, to finał remontu ma przynieść coś, czego kierowcy w tym rejonie nie mieli od dawna: równą, bezpieczną i trwałą nawierzchnię.

Obawiasz się, że prostowanie zębów jest długie i niekomfortowe? Nowoczesne technologie i dyskretny aparat ortodontyczny Wrocław zmieniają to podejście! Umów się na konsultację. Nasz ortodonta Wrocław chętnie przedstawi Ci opcje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.

Cierpliwość kierowców zostanie wystawiona na próbę

Droga ze Smolca do Wrocławia była jednym z najbardziej zatłoczonych odcinków w okolicach miasta jeszcze przed remontem. Natomiast teraz stanie się jeszcze większym wąskim gardłem.

Dla wielu osób dojeżdżających codziennie do pracy te tygodnie będą testem systemów nerwowych i zegarów porannych. Remontu jednak nie dało się uniknąć. Im szybciej zakończą się prace, tym szybciej trasa odzyska przejezdność, na którą mieszkańcy czekali od lat.

W najbliższych miesiącach jedno jest pewne: kto codziennie pokonuje tę drogę, musi przygotować się na dłuższe podróże i pozostać wyrozumiałym wobec tych, którzy – podobnie jak on – utkną w kolejnym korku.