Wrocław znalazł się w centrum uwagi jednej z najbardziej opiniotwórczych gazet w Wielkiej Brytanii – The Times. Stolica Dolnego Śląska została polecona jako idealny kierunek na weekendowy wypad. Nie tylko ze względu na architekturę i historię, lecz także z powodu cen, które dla brytyjskiego turysty wydają się niemal niewiarygodne.
Autorką reportażu jest Claudia Rowan. Początkowo planowała podróż do Wenecji. Ostatecznie wybrała Wrocław – miasto określane jako „Wenecja Północy”, położone na 12 wyspach i przecięte ponad setką mostów. Zamiast drogich przejażdżek gondolą – nadrzeczny klimat, mosty nad Odrą i historyczna zabudowa.
Przeczytaj również: Drogowy przełom pod Wrocławiem. 235 milionów złotych na mosty, ronda i nowe połączenia
Weekend w pięciogwiazdkowym hotelu za 150 funtów
Największe zaskoczenie? Koszty.
Dziennikarka postawiła sobie konkretny cel: zmieścić się w 150 funtach za przeloty, nocleg, wyżywienie i poruszanie się po mieście. Ostatecznie wydała 145,70 funta, czyli równowartość około 750 złotych. W tej kwocie znalazły się bilety lotnicze z Londynu, jedzenie, komunikacja miejska, napiwek za spacer z przewodnikiem, a nawet nocleg w pięciogwiazdkowym hotelu.
Zatrzymała się w Hotel Cyrus – jednym z nielicznych pięciogwiazdkowych obiektów we Wrocławiu, który niedawno rozpoczął działalność. Luksus w cenie, która w Londynie wystarczyłaby co najwyżej na kolację w dobrej restauracji.
Wrażenie robi nie tylko sama kwota, lecz stosunek jakości do ceny. To właśnie ten element stał się osią całego reportażu.
Rynek i Ostrów Tumski jak z innej epoki
W relacji nie zabrakło zachwytu nad zabytkowym centrum. Wrocławski Rynek został opisany jako średniowieczny plac otoczony pastelowymi kamienicami. Miasto – jak zauważa autorka – po zniszczeniach wojennych zostało pieczołowicie odbudowane.
Szczególne miejsce w jej opisie zajmuje Ostrów Tumski. Brukowane uliczki, monumentalna Katedra św. Jana Chrzciciela we Wrocławiu i tradycja ręcznego zapalania gazowych latarni stworzyły obraz dzielnicy, która sprawia wrażenie zatrzymanej w czasie. To przestrzeń, w której historia nie jest dekoracją, lecz realnie odczuwalną obecnością.
Ślady historii i wrocławskie krasnale
Weekendowy plan zwiedzania objął również spacer śladami żydowskiej historii miasta. Dziennikarka odwiedziła Synagoga Pod Białym Bocianem oraz miejsce przy ul. Łąkowej, gdzie stała niegdyś Nowa Synagoga spalona podczas Nocy Kryształowej w 1938 roku.
W reportażu pojawił się także wątek wrocławskich krasnali – symbolu miasta, który dla turystów staje się grą miejską i pretekstem do odkrywania kolejnych zakątków.
Nie zabrakło też wzmianki o Panorama Racławicka – monumentalnym, 360-stopniowym obrazie przedstawiającym bitwę pod Racławicami z 1794 roku. Tego punktu nie udało się zrealizować, ale – jak przyznaje autorka – to wystarczający powód, by wrócić.
Pierogi, Michelin i smak miasta
Kulinarna część podróży okazała się równie istotna jak zabytki. Kolacja z pizzą i napojem kosztowała 11 funtów. Kieliszek wina w restauracji wyróżnionej przez Michelin – 3,70 funta. Jednak prawdziwym bohaterem reportażu zostały pierogi.
Dziennikarka odwiedziła Pierogarnia Stary Młyn na Rynku. Opisała piecuchy – pieczone pierogi z grubym, chrupiącym ciastem – jako danie warte stania w kolejce. Porcja trzech dużych pierogów z wołowiną kosztowała około 10 funtów.
W tekście przypomniano również, że w 2025 roku Wrocław został uwzględniony w przewodniku Michelin. Wyróżniono 22 restauracje, a trzy otrzymały oznaczenie Bib Gourmand za korzystny stosunek jakości do ceny. To sygnał, że miasto coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność na kulinarnej mapie Europy.
Obawiasz się, że prostowanie zębów jest długie i niekomfortowe? Nowoczesne technologie i dyskretny aparat ortodontyczny Wrocław zmieniają to podejście! Umów się na konsultację. Nasz ortodonta Wrocław chętnie przedstawi Ci opcje idealnie dopasowane do Twoich potrzeb.
Miasto, do którego chce się wracać
Reportaż w „The Times” to nie tylko pochwała niskich cen. To opowieść o mieście, które potrafi zaskoczyć skalą, historią i atmosferą, a jednocześnie pozostaje dostępne finansowo.
Dla brytyjskiego czytelnika 750 złotych za weekend w pięciogwiazdkowym hotelu brzmi jak okazja nie do powtórzenia. Dla Wrocławia to dowód, że jego potencjał turystyczny zaczyna być dostrzegany daleko poza granicami Polski.
Wrocław w tej relacji jawi się jako alternatywa dla przepełnionych, drogich metropolii Europy Zachodniej. Miasto mostów, wysp i historii, które łączy klimat wielkiej kultury z cenami, jakie w Londynie wydają się należeć do przeszłości.
